poniedziałek, 17 lipca 2017

197/365

Pobudka już przed siódmą. Wstawiłam chleby do pieca, żeby pół godziny później upajać się cudownym zapachem niedzielnego poranka. L. zawiózł jeden bochenek do pana A., wrócił z czekoladą - deserową nadziewaną musem pomarańczowym. Nijak to nie brzmi, za to jak smakuje! Do śniadania wypiłam herbatę z balkonowej mięty. Na obiad zrobiłam zapiekankę makaronową z warzywami. Położyłam się na leżance i wysłuchałam do końca "Simony". Bardzo mnie zaskoczyło, że na miejsce spoczynku wybrała maleńkie Poryte zamiast Białowieży, a stypa odbyła się w Nowogrodzie (czy mam rację sądząc, że tam jest tylko jedne, jedyne miejsce stosowne na taką uroczystość?:)) I znów poczułam ogromną tęsknotę za wyprawą na wschód...
Na ból głowy, który od rana nie odpuszczał wzięłam solpadeinę. I przespałam się na leżance, pod kocem, pod zachmurzonym niebem. Wciąż myślałam o badaniach Simony, o tym że muszę, chcę odszukać te jej radiowe gawędy. Anna Kamińska napisała biografię doskonałą - bez epatowania sensacją, intymnością, mocno skupiając się na dziele, spuściźnie pozostałej po bohaterce. A ta spuścizna, obserwacje, wnioski bardzo wiele dają do myślenia.

I kupiłam "Króla" Szczepana Twardocha w interpretacji Macieja Stuhra. Słucha się niesamowicie!

4 komentarze:

  1. Hmy... wygląda na to, że to TEN Nowogród ! :) Przyjdziesz, możemy jechać na cmentarz ! :)
    A Twardocha coś wcześniej słuchałaś ? chyba "Morfinę", tak ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Twardocha "Morfinę" próbowałam czytać i poległam. jakoś ciężko mi szło czytanie, chociaż to interesująca opowieść. i chyba przymierzę się do słuchania. Maciej Stuhr naprawdę jest cudownym lektorem i jego interpretacja bardzo do mnie trafia (pomimo, że jest mocno aktorska - czego zazwyczaj nie lubię - to u niego lubię bardzo!_.

    OdpowiedzUsuń
  3. To i ja chcę ! (poproszę !!!:)
    "Młodego" Stuhra lubię i ciekawa jestem jak czyta Twardocha, bo wyobrażam sobie, że to inny kaliber niż kryminały Rowlling :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano "Król" to taki trochę kryminał osadzony w przedwojennej Polsce, i jak to u Stuhra bywa - każdy bohater mówi swoim głosem - co jest cuuuudowne. czyta świetnie. to aktor wszechstronny - uwielbiam go i w lekkich komediach, i w "Pokłosiu", i w roli totalnego menela w "Winie truskawkowym". tak samo jest z książkami - odnajduje się i już:)

      Usuń