sobota, 15 lipca 2017

195.2017

14/07 - rano powkładałam do miski wszystkie składniki na ciasto drożdżowe
           z przepisu eM. :) Czas w pracy na szczęście przeleciał, bo skupiona byłam
           głównie na tym co po :) A po - wymieszałam ciasto, obłożyłam borówkami
           i morelami, posypałam kruszonką i upiekłam. No spektakularne nie wyszło :))
           Nie wiem, martwić się czy cieszyć, ale wybieram opcję z radością, bo jeszcze
           zaczęłabym je robić co tydzień. W smaku super, tyle, że rozlałam je na
           największej blaszce, więc wyszło płaskie. Obawiałam się zwęglonego spodu,
           jeśli wzięłabym mniejszą formę. A i tak dół przy- środek NIE do - piekłam. Ech :/
           Tak czy siak, marzę o piekarniku z termoobiegiem...



            A jeszcze rano, w drodze do pracy pan Mann na życzenie pana Piotra,
            - choć wiadomo, że to nie koncert życzeń :) - puścił "Tennessee Whiskey".
            Ścisnęło mnie w gardle i miałam łzy w oczach. Pan P. dedykował ten utwór
            siostrze w dniu ślubu wraz z prostymi życzeniami szczęścia. Zresztą... pisząc
            te słowa znowu jestem wzruszona :) Poza tym tak dobrze słucha mi się pana
            Manna, że poczułam jakby część tych życzeń skapnęła na mnie :) do tego stopnia,
            że pojawiła się przemożna potrzeba poinformowania pana Manna o swoim stanie :)
            (za to Czarnoksiążnik gada tak beznamiętnie, tak do bólu smęci,
             że proponowanym książkom robi bardziej antyreklamę, niż cokolwiek innego.
             Nie jestem w stanie zapamiętać ani autora, ani tytułu, nie mówiąc już o tym,
             że żadne pragnienie posiadanie nie zostaje nawet trącone...)

             Przyjechała Il. To był wieczór spędzony na dobrej rozmowie, przy
             naprawdę smacznym - przyznaję nieskromnie :) - jedzeniu.
             A sos z granatu do pieczonych warzyw jest O B Ł Ę D N Y :)
       

2 komentarze:

  1. u mnie ten placek rośnie (jak na drożdżach:)))), że często z tej jednej porcji robię dwie mniejsze blachy, żeby nie mieć ciasta wysokiego na sześć centymetrów!
    mam piekarnik z teormoobiegiem. i wiesz... tego termoobiegu to używam tylko, kiedy piekę lub suszę owoce/warzywa lub wekuję przetwory. bo do pieczenia to on średnie nadaje, bo bardzo wysusza.

    też bardzo lubię te piątkowe poranki z panem Mannem. to jest człowiek tak ogromnej kultury, taktu, inteligencji że niezmiennie mnie zachwyca. taka stara szkoła radiowa. kiedy później w firmowym aucie natrafiam ma jakiś RMF czy Eskę to nie mogę wyjść z szoku, jak bardzo radio potrafi różnić się od radia!

    a pan Czarnoksiążnik nieustannie mnie zadziwia swoim totalnym brakiem osobowości radiowej. i tym, jak bardzo jego wygląd nie idzie w parze z tym mdłym głosem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsza pizza mi nie wyszła, może z tm plackiem podobnie. Ustawiłam temp 150 stopni, a mimo to wierzch był blady a spód zbyt przypieczony.

    Z radiem mam identycznie. Jak przychodzę do br2 to tam jest zetka... jak tylko zostaję sama natychmiast wyłączam, bo ta sieczka słowno-muzyczna jest nie do wytrzymania.

    OdpowiedzUsuń