piątek, 14 lipca 2017

194.2017

13/07 - dużo drobnych spraw wybijających z równowagi. Trudnych,
           irytujących ale też i dobrych... tyle, że zmiana tak na mnie działa.

           Trochę posprzątałam górę i dół, przygotowałam sypialnię, zrobiłam
           pranie. Ugotowałam cytrynowe pęczotto i sos z granatów  na piątek.

           Wieczorem bieg 1/9 x 4, przy czym najprzyjemniejsze było ostatnie
           powtórzenie. Ponieważ trasa robi się coraz dłuższa chyba zacznę
           w  końcu używać endomonto.

3 komentarze:

  1. nie wiem, jak u Ciebie - u mnie lipiec jako zjawisko zawsze jest dziwny, irytujący. teraz bardzo to odczuwam, bo zmiany, ale i przez pogodę mam takie jesienne nastroje, wciąż czuje jakby lato się już kończyło, jakbym nie nasyciła się nim, żadnego zmęczenia upałami, słońcem...

    zacznij:) jak zobaczysz ile faktycznie biegniesz kilometrów dziennie, tygodniowo czy w ciągu miesiąca to skrzydeł dostaniesz!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesieni jeszcze nie czuję, ale też latem się nie nasyciłam... a dziś w radiu usłyszałam, że dzień jest krótszy od najdłuższego dnia w roku o ponad 20 minut ! chyba, że źle usłyszałam. Poza tym notatki z numerami w okolicach 200 dobitnie pokazują, że już mniej niż więcej do końca roku :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja mam urlop/wyjazd w ostatnim dniu sierpnia:(
      to chyba już o 20 będzie ciemno:/ i drzewa pewnie powoli zaczną gubić liście. ech:/

      Usuń