poniedziałek, 10 lipca 2017

190/365

Rano czytałam w łóżku. Już zapomniałam jaka to przyjemność odsunąć rolety, wpuścić słońce, leżeć na miękkiej poduszce, pić poranną kawę i czytać. Uwielbiam takie poranki! A później zrobiłam desernik jogurtowy z porzeczkami i galaretką, obiad, pranie. Posadziłam sadzonki ziół, nie spodziewałam się, że po wyjęciu z folii będą aż tak wielki i bujne! Przygotowałam miejsce w donicach na jakieś ładne kwiaty. I słuchałam "Simony", jestem już za połową. Wydawało mi się, że przyjście na świat w takiej rodzinie to bycie uprzywilejowanym, nic bardziej mylnego - to brzemię, ciężar oczekiwań od których niełatwo się uwolnić. Ale książka to piękna biografia osoby upartej, odważnej w spełnianiu marzeń, pełnej pasji i determinacji. Wieczorem pochylam się nad starymi zdjęciami, w myślach przywołuję te moje marzenia, plany na życie. I tym bardziej podziwiam Simonę Kossak bo wiem, jak łatwo to stracić, popłynąć z prądem zamiast zawalczyć o swoje.

2 komentarze:

  1. To reklamę książce zrobiłaś lepszą niż niejedna kampania :) bo teraz i mnie dopadło "chciejstwo" :)
    A jakie zioła poza bazylią kupiłaś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to słuchaj:)
      ja skromnie - bazylię i dwa rodzaje mięty. od sąsiada dostałam melisę. rok temu miałam świeże oregano ale w sumie ani razu nie wykorzystałam.

      Usuń