poniedziałek, 10 lipca 2017

189/365

Dzień zaczął się pięknie - dziecko przyniosło mi do łóżka czekoladę zakupioną za swoje kieszonkowe (acz muszę nadmienić, że kilka godzin później samo tę czekoladę zjadło, co było powodem srogiej awantury - nie, nie dlatego, że zjadł. dlatego, że nie miałam pojęcia, czy tyle cukru/kakao zwyczajnie mu nie zaszkodzi. oraz za kłamstwo, że nie wie, co się z nią stało, za próbę zwalenia winy na Zaspę... o matko:/). Pojechałam na rynek kupić owoce, warzywa i sadzonki ziół. Dostałam od pana gratis jedną sadzonkę bazylii. Oraz cięte różyczki. Przed tymi różami bardzo się broniłam, jakoś tak głupio było mi przyjąć za darmo to, na czym pan (jak sądzę raczej mało zamożny) zarabia. Ale rozwalił mnie argument pana: Coś pani taka wstydliwa? Wazonu w domu nie masz?:)))
W domu posprzątaliśmy garaż i piwnicę. Dokumentnie. Bardzo stare książki wywieźliśmy do stojących w centrum regałów bookcrossingowych. Jakoś tak miło mi, że może w ten sposób te harlequiny, ludlumy, klasyka czy inne tygrysy znajdą nowych właścicieli. Przy okazji znalazłam dużo moich starych zdjęć. Przy części łza w oku bo jako siedemnastolatka byłam śliczna (nawet w kostiumie kąpielowym!), przy innych oczy szeroko otwarte z niedowierzania bo jako dwudziestolatka byłam niewiarygodnie brzydka, chuda i naprawdę wyglądałam jak ofiara anoreksji. 

Z testowanych próbek - Shiro. Zapach w moim odbiorze tak obłędny, że chyba poświęcę mu osobną notkę na moim starym, zakurzonym, zapomnianym blogu:)

2 komentarze:

  1. Po mojej ostatniej wolcie przy historii z psem sąsiadów, muszę przyznać, że strach i wstyd ma wielką moc :) z którą czasem łatwiej niż z dzielnością i przyznaniem się do winy lub konfrontowaniem z prawdą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. problem w tym, że gdyby prawdą okazało się, że czekoladę zjadła Zaspa to musiałabym pędzić z nią na płukanie żołądka, bo dla psa nawet mała dawka czekolady potrafi być śmiertelna. i to próbowałam uświadomić dziecku. a słyszałam tylko "ja ją odkupię". no kurde, nie o to chodzi! G. w ogóle ma problem z przyjmowaniem odpowiedzialności. coś mu spadnie - to nie jego wina, położył tu i spadło, bo dalej stał garnek, siedział kot, itp. Zawsze, zawsze przyczyną jest ktoś inny.

      Usuń