niedziela, 9 lipca 2017

188.2017

07/07 -  Piątek zakończył bardzo pracowity tydzień. Delegacje, płace, pismo
            do pracownika. Ludzie pokazują mi jak bardzo ograniczoną mam wyobraźnię,
            że nie ma czegoś takiego jak granica bezczelności i cwaniactwa.
            Z radością wyszłam z pracy.
           
            Wieczorem przyjechał syn nr1. I w tej sytuacji nic więcej do szczęścia
            nie jest mi potrzebne.

2 komentarze:

  1. hmmm. mną wstrząsnął ostatnio facet, który na leczenie nieistniejącego dziecka zebrał ponad 500 tysięcy złotych. w wczoraj wystąpił w TV, że czuje się osaczony przez hejt, że jest z tym sam i sam musi sobie radzić w tej trudnej sytuacji. takiego tupetu, bezczelności i bezmyślności moja wyobraźnia totalnie nie ogarnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam wczoraj to jego tłumaczenie. Wbił mnie w podłogę tekstem, że jemu też jest trudno i zdziwieniem falą hejtu. Rano o tym myślałam, że on chyba musi być chory na głowę, skoro z tej sytuacji wyciąga takie wnioski.

    OdpowiedzUsuń