środa, 5 lipca 2017

184/365

Nienawidzę wstawania na dźwięk budzika. I nawet nie działa fakt, że włączam kilka drzemek i wstaję niemal godzinę później niż powinnam. W pracy telefon, że jednak zwolniło się miejsce na półkoloniach i możemy G. przywieźć nawet zaraz. Pędzę uradowana do domu a tam... ryk, bo G. już się nastawił, że ten tydzień będzie w domu. Na nic tłumaczenia, przekonywania że będzie fajnie, dobrze. Na szczęście G. rozumie, że tak trzeba. A mnie trochę łamie się serce. Ale tylko trochę, bo wiem że odbiorę radosne dziecko.
Na rynku jak zwykle tracę rozum na widok tanich i pięknych czereśni, malin, bobu. Więc na obiad naleśniki z serkiem i malinami - pierwszymi w tym roku.

4 komentarze:

  1. Już od dawna ustawiam sobie jako budzik coś co lubię - ostatnio mam "Tennessee Whiskey" i taka pobudka wprawia mnie w lepszy nastrój. Chociaż przy niechęci do wstawania to raczej nie o motyw muzyczny idzie.
    Wzięłaś dziecko z zaskoczenia :) gdybyś zaproponowała, że na jakiś meczy albo Krasz, ale półkolonie ??? :)
    Co tzn tanie czereśnie ?

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie na osiedlu kosztują 16 pln/kg. na rynku 12 i są mega piękne, wielkie, słodkie! a maliny 4 (u mnie 7), bób 3 (u mnie 5,95). to są kolosalne różnice i jaki wybór:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda ! Za maliny wczoraj zapłaciłam 7,5 a czereśnie są po 18-20 :(

    OdpowiedzUsuń
  4. tak drogo? to się zdziwiłam!

    OdpowiedzUsuń