wtorek, 4 lipca 2017

184.2017

03/07 - do pracy poszłam ubrana na biało :) co kiedyś było nie do pomyślenia.
            Wyszłam poirytowana (bez związku z bielą), bo jest trochę kłopotliwych
            spraw, które mogą zakończyć się kontrolą. No zobaczymy.

            Po pracy nigdzie nie musiałam jechać. W biedrze kupiłam 3 miseczki,
            z "nowej edycji" (5,99)  oraz najlepszą maskę złuszczającą do stóp.



              Po powrocie do domu sfotografowałam ogródek. Powala mnie różnica,
              między zdjęciem z kwietnia a tym lipcowym. Tempo w jakim te rośliny
              wypełniają przestrzeń jest zachwycające :) To nie chodzi o moje ego,
              bo ja je tylko posadziłam, resztę robi natura, która dodaje mi wiary
              w swoją potęgę.



2 komentarze:

  1. ogrodem zachwycałam się mailowo! ta potęga natury naprawdę robi wrażenie:)
    a dlaczego białe ubranie było kiedyś nie do pomyślenia?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo białe ubranie na 100% zawsze poplamiłam lub czymś ubrudziłam, potem nie mogłam doprać albo szarzało. I w ogóle źle się czułam w bieli. A teraz mi się odkręciło :)

    OdpowiedzUsuń