niedziela, 2 lipca 2017

183.2017

02/07 - obudziłam się z przeświadczeniem, że jest poniedziałek... trochę mi
            ulżyło, że jednak niedziela. Zwlokłam się z łóżka i poczłapałam
            na górę malować sufit w łazience i przekonać się na własnej skórze,
            czy farba nadal będzie odstawać. Inwestycja w dulux (oraz wczorajsze
            zabiegi) przyniosły efekt. Udało mi się pomalować i wyglądał nieźle.
         
            Koło południa uczyłam syna nr2 robić duszoną karkówkę i smażone
            ziemniaki. Dobrze mu idzie, więc uznał, że gotowanie codziennych
            potrwa jest banalnie proste i stracił zainteresowanie tematem.

            Wieczorem D. wyrównał szpachlą kilka zbyt mocno przytartych miejsc.
            Jutro syn nr2 przemaluje sufit jeszcze raz i chyba będzie można uznać
            odnowę łazienki za zakończoną ! Aha... jeszcze sprzątanie :/

            Padł kolejny rekord życia !!! 1/8x4 !!! :D
            (Następnie tygodnie: 1/9x4, 1/10x4, 1/15x3... a dalej nie chcę pamiętać,
            bo tracę rezon :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz