sobota, 1 lipca 2017

181.2017

30/06 - ostatni dzień czerwca. Niecierpliwie czekałam na wyniki z matury.
           Uprałam spodnie, w których podobno była karteczka z loginem i hasłem
           do konta, na którym od północy można było sprawdzić punkty, więc
           dowiedziałam się dopiero o 11. Nie spodziewałam się, że ogarnie mnie
           taka panika... Do 29 czerwca w ogóle nie denerwowałam się, a tu nagle
           taki boom strachu. Na szczęście wyniki są bardzo dobre, choć nie aż tak,
           żeby załapać się na AGH. Może to i lepiej :) Następny w kolejce Gdańsk.
         

2 komentarze:

  1. ale bałaś się, że mogą być inne? że mógłby nie zdać? no weź! nawet przez chwilę nie zakładałam takiego scenariusza!

    a ja ostatnio zamykałam pieniądze w kasetce i schowałam kluczyk. chowajac rozmawiałam z mamą przez telefon więc nie bardzo byłam na tym skupiona. jezu, ile szukałam tego kluczyka! zastanawiałam się, czy taką kasetkę da się jakoś normalnie otworzyć? inaczej? w końcu przypomniałam sobie, że byłam w legginsach a one mają taką mini kieszonkę na telefon. i tam schowałam kluczyk. a legginsy oczywiście wyprałam! na szczęście kluczyk ocalał i nie zaginął:)

    OdpowiedzUsuń
  2. do 29/06 też nie zakładałam :) a potem zaczęłam się dość irracjonalnie bać. Chociaż nie wykluczam, że to jakiś inny lęk przypiął się i rozkwitł w ramach tego pomysłu :)

    Dobrze, że sobie przypomniałaś :) Z kasetką chyba można iść do ślusarza, ale weź teraz udowadniaj, że jest Twoja :D

    OdpowiedzUsuń