czwartek, 18 maja 2017

137/365

Ponieważ G. bardzo nie lubi chodzić przed szkołą do świetlicy, to postanowiłam że w środy będę zostawać z nim w domu do tej 11:30. Niewiarygodne jak szybko czas mija, kiedy tak na luzie przygotowuję śniadanie, sprzątam, przygotowuję się. G zjadł w domu dwa śniadania, przeczytał rozdział książki. A kiedy stwierdziłam, że jest bardzo grzeczny powiedział, że to tak specjalnie, żebym została w domu i nie chodziła do pracy. Ech...
Po pracy przeszłam się z Zaspą spory kawałek pieszo. Wychodzę z tej mojej firmowej zimnicy i zawsze jestem zaszokowana, jak bardzo pięknie i ciepło jest. Idę, grzeję się w słońcu i uśmiecham do świata. A wieczorem z wielką radością przyjmuję wygraną mojego ulubieńca w "Idolu".

3 komentarze:

  1. Matko, ale mnie ten G. swoją troską rozczulił...
    I bardzo dobry pomysł, ze środami ! Na Was oboje jak widać dobrze działa :)
    Też czuję, że od tych słonecznych promieni jest mi po prostu lepiej.
    Pomimo oglądania Idola w doskoku też byłam za tym chłopakiem, który wygrał. Świetnie śpiewa i zaprezentował ujmującą (nie wiem na ile szczerą, ale jednak) skromność.

    OdpowiedzUsuń
  2. a mnie chyba trochę zmartwił bo wychodzi, że ona fakt iż ja pracuje a on chodzi do świetlicy uznaje za karę:/ a przecież nie pracuję dlatego, ze on jest niegrzeczny:)

    mnie na początku nie zachwycał. ale mnie nikt nie zachwycał:) uznałam, że w tej mizerii on jakoś rokuje, jest sobą, nie wdzięczy się, i repertuarowo chyba jest mi bliski. ale ostatnie odcinki to naprawdę mnie zachwycił. fajny chłopak:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmy... tak myślisz ? A pytałaś go, czy świetlicę traktuje jak karę ?

    OdpowiedzUsuń