środa, 17 maja 2017

136.2017

16/05 - przywiązuję się do Jadzi z Piaskowej Góry, aż CD z samochodu chciałam
           zabrać do domu... ale się powstrzymałam. To wielka frajda w drodze do i z
           pracy słuchać o losach jej i Stefana Chmury. Znacznie pogodniejsza jest ta
           powieść od "Ciemno...", choć kaliber dramatów podobny.

           Przygotowałam sobie vitaliowe obiady na 4 dni. Syn nr2 prawie wciąż
           nieobecny. Gdy przychodzę już go nie ma, wraca, kiedy śpię. I tak się mijamy.
           Wiem, że on chce się nacieszyć czasem ze znajomymi, już prawie wakacje.
           Ostatni egzamin w piątek. Ale mimo wszystko dotkliwie odczuwam jego
           brak. Porozmawiałam przez tel z synem nr1. Wieczorem syn nr2 ściągnął
           do domu i poszliśmy biegać. Kolejne 7 jednominutowych cykli za mną :)        

         

5 komentarzy:

  1. bo ona chyba też jest innym językiem pisana. jakoś tak bardziej nostalgicznie, świeliście. ale może tak ją odbieram, bo czytałam na wakacjach, nad morzem, przy basenie i ta moja ówczesna beztroska jakoś rzutuje na odbiór całości?

    tak szybko dorastają...

    a tych cykli nie powinno być 14? siedem chodzonych i siedem bieganych? ale fajnie, ze biegasz razem z I.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pacz Pani, a dla mnie właśnie pisana tym samym językiem i to chyba nie jest sprawa lektorki. A może ? Na pewno jest lżejsza od "Blisko...", ale szarpie mnie na losy Jadzi szczególnie, na ten jej przyjazd do Wałbrzycha, gdzie stała 3 godz czekając na wuja z tym koszem jajek, na te anegdotki Stefana, jak to ją złapał na schodach, jak to ją klepał po schabiku czy szyneczce... Czuję do niego może nie aż odrazę, ale co najmniej niechęć, na te ciąże jedna po drugiej. Faktem, że jest dużo zabawnych zdań, czy trafnych, jak to Grażynce puszczalskiej sąsiedzi liczyli absztyfikantów, bo "zwłaszcza cudze grzechy liczy się skrupulatnie". To chyba nie jest dokładny cytat.

      Usuń
    2. stwierdzam, że kompletnie tego nie pamiętam! niewątpliwie czytałam, niewątpliwie byłam zachwycona ale detale kompletnie mi uleciały:( Łapię się na tym, że gdybym miała nakreślić jakiś zarys fabuły to miałabym wielki problem, ech:/

      Usuń
    3. Mnie też zachwyca, w 100%. Jednocześnie wywołuje silne emocje. Dziś rano był poród w Wigilię... Scena zarysowana tak dobitnie i sugestywnie, że przypomniały mi się wszystkie najgorsze momenty mojego pierwszego porodu. A Potem zdania puentujące tak zabawne, że śmiałam się przez łzy.

      Usuń
  2. Tak, 14, ale marszu nie liczyłam :)

    OdpowiedzUsuń