poniedziałek, 15 maja 2017

132/365

Z pracy frunęłam jak na skrzydłach, prosto w zieleń łąki, prosto w słońce. Uwielbiam te piątkowe popołudnia - perspektywę dwóch dni wolnych od pracy, od myślenia o pracy. G. spał u babci, L. wyszedł na wieczorne spotkanie więc wieczór miałam cały dla siebie. Wyrobiłam ciasto na chleb, zaplotłam chałki, wymiotłam z zamrażarki ostatnie pierogi, znów zachwyciłam się moją domowo kiszoną kapustą i obejrzałam wszystkie zaległe odcinki "Riverdale":)

2 komentarze:

  1. Też jestem tak spragniona ciepła i zieleni, że ledwo wysiaduję w pracy i liczę godziny do wyjścia. Nawet jeśli chłodniej, tak jak dziś. A gdy świeci słońce mam wrażenie, że nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba.
    Podziwiam Twój zapał piekarniczo-cukierniczy :*
    A ten serial czym jest ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na dworze jest cieplej niż u nas w biurze. więc kiedy wychodzę, to dopiero czuję, że nie marznę:)
      no ja lubię piec. w sobotę to już tak nie chciało mi się znów chleba robić, zresztą zasnęłam i bałam się, że będzie nieudany bo jednak wyrastał za długo. a tymczasem wyszedł mi najładniejszy chleb z dotychczasowych:)

      kiedyś pisałam o serialu - to taka współczesna adaptacja komiksu z lat 40-tych. bardzo ładny wizualnie acz fabularnie to bzdura goni bzdurę. ale dooglądałam do końca, bo byłam ciekawa rozwiązania zagadki kryminalnej no i klimat trochę jak z "Beverly Hills 90210":)

      Usuń