środa, 10 maja 2017

129.2017

09/05 - urlop w domu spędziłam na sprzątaniu i gotowaniu słuchając "Ziemi obiecanej".
            Marek Walczak czyta rewelacyjnie, a sama powieść jest napisana pięknym
            językiem, z  takim rozmachem, że popadam euforię spowodowaną  opisami.
            Widzę tę Łódź, te fabryki, te salony i tę biedę, Borowieckiego o twarzy
            Olbrychskiego, Madę - Dykiel, Lucy - Kalinę Jędrusik. Znakomita książka.
 
            Syn nr2 zdawał rozszerzenie z matematyki. Wyszedł bardzo niezadowolony...
            Zobaczymy jak będzie, bo mam wrażenie, że był bardzo dobrze przygotowany,
            a po egzaminach gaśnie mi w oczach, widzę i słyszę jaki jest zawiedziony.

       
         

2 komentarze:

  1. w liceum czytałam i "Ziemię obiecaną" i "Chłopów". obie bardzo mnie wciągnęły, chociaż ten industrialny świat Łodzi bardziej. a Nobla dostał za "Chłopów", co dla mnie niepojęte bo jednak "Ziemia..." jest znacznie bardziej uniwersalną w przekazie. aczkolwiek z lektur szkolnych najlepiej czytało mi się "Lalkę" i... "Nad Niemnem".

    kiedy będą wyniki? mocno trzymam kciuki, aby były jak najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie umiarkowane zamiłowanie czytelnicze objawiło się po 20-ce. "Chłopów" przeczytałam, gdy syn nr1 miał pół roku. Zresztą m.in. dlatego bardzo mi zależało, żeby moi synowie skończyli licea ogólnokształcące, bo moje technikum w zasadzie niczego nie wymagało :/ A do "Ziemi obiecanej" najwyraźniej dopiero dojrzałam. Zachwyca mnie język, narracja, postaci tak konkretne, jak prawdziwi ludzie.

    Pod koniec maja. Dziękujemy :* Dziś angielski ustny, a za tydzień polski i koniec.

    OdpowiedzUsuń