wtorek, 9 maja 2017

128/365

Kupiłam pierwsze szparagi w tym roku. Na obiad podałam z ziemniaczanym puree, gotowaną marchewką i jajkiem sadzonym. Uwielbiam (chociaż szparagi były nieco łykowate i gorzkawe w smaku)! Na deser podzieliliśmy się resztą tarty. Wieczorem G. tulił się do mnie, mam wrażenie że czuje mój coraz większy spokój, że znów jestem dla niego przyjaznym, czułym oparciem. A przed snem udało mi się przeczytać kilkanaście stron "Roku królika" Bator; za mną 1/4 lektury a ja wciąż mam wrażenie, ze ie wyszłam poza wstęp, wciąż zastanawiam się, czy już się dzieje czy dopiero zacznie się dziać.

3 komentarze:

  1. Też widziałam szparagi, ale kosztowały 9,99 i uznałam, że za drogie, co w sumie jest bez sensu, bo tańsze kosztują 6,99 i te zawrotne 3 zł niby robię mi całe to halo :)
    Tarta bardzo za mną chodzi, więc cieszę się, ze już ją skończyliście :D
    Z książką poczekam na audiobooka.
    Z G. - cieszę się, przede wszystkim z tego, że chcesz przełamywać ten trudny stan i że umiesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale tu nie chodzi, że to 3 pln różnicy ale że cena 10 złotych jest nieadekwatna do produktu:)
      w Trójce ta książka była czytana przez Stenkę i w jej wykonaniu brzmiała koszmarnie. no ale ja mam jakiś chyba problem, że lektor potrafi mnie wybitnie zniechęcić do treści.

      Usuń
  2. Tak, masz rację, że dycha to dużo. Dziś w radiu mówili, że przez to ochłodzenie cena czereśni może kształtować się w okolicach 20 zł. Kto to kupi ? Już zeszłoroczne ceny mnie wkurzały, koło 15 zł. Owoce stają się towarem luksusowym.
    Mnie Ferency zniechęcił do "Złego". Za to Marek Walczak czyta tak sugestywnie "Ziemię obiecaną", że po prostu widzę Olbychskiego, Seweryna, Pszoniaka czy Dykiel i akurat w tym przypadku bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń