niedziela, 7 maja 2017

127.2017

07/05 - pogoda późnopaździernikowa. O ile rano było znośnie, im później, tym
           chłodniej, a w końcu zaczął padać deszcz. Wobec tego kompletnie bez związku
           pomalowałam włosy na jasnorudy. Dalej, na fali zajęcia się sobą, zrobiłam próbę
           paint can, który dostałam od B. Wyszedł koszmar, jakbym używała farby olejnej.
           Nie dość, ze smugi na paznokciach, całe palce oblepione, to aplikacja sprayem
           jest  bardzo nieprzyjemna. Miałam wrażenie jakbym zamrażała sobie palce. Brrr...
           Musiałam całość zmyć i użyć tradycyjnego lakieru.
           Wieczorem rozmawiałam z K. Zaproponowała mi weekend w Bristolu. Trudno
           mi pisać o całej sytuacji... finał jest taki, że mam kupiony bilet na 2 czerwca !
           Później jeszcze Skype z H. i kolejna, nieprawdopodobna propozycja została
           po- i za-twierdzona !

2 komentarze:

  1. Tak, pozbierać się nie mogę, zwłaszcza, że napłynęłam kolejna fala :)

    OdpowiedzUsuń