niedziela, 7 maja 2017

126.2017

06/05 - o siódmej rano świeciło słońce ! Poszłam do ogródka powyrywać pokrzywy
           i mlecze, których mam nadzwyczajny urodzaj. Dwie małe hosty przesadziłam
           do frontowego. Okazuje się, że znalazłam nowe, bardzo relaksujące zajęcie.
           Jest to grabienie żwiru ! Z większych kamieni ułożonych pod rynną powstaje
           sucha rzeka i wychodzi mi coś na kształt eklektycznie powiązanych elementów
           ogrodu japońskiego z rustykalnym :) A bez zadęcia - po prostu cieszę się z tego
           małego kawałka przestrzeni, który zaczyna być uporządkowany i taki mój.
           W ciągu dnia jeszcze spałam, gotowałam słuchając "Ziemi obiecanej",
           byłam na zakupach, dostałam zaskakującą wiadomość od H., zaś wieczorem
           wylądowałam u B. i L. Obejrzeliśmy razem finał TTBZ. Naszym zdaniem
           najlepszy był Sławomir i jako całokształt, i jako Freddy Mercury !
         

3 komentarze:

  1. grabienie żwiru, powiadasz, że tak relaksuje? muszę zamówić wywrotkę;) ale cieszę się razem z Tobą tym kawałkiem przestrzeni!
    dla mnie za całokształt nagrodziłabym Jabłczyńską. ale za absolutnie najlepszy występ odcinka uznaję rozbrajający duet Świderski&Jasionowski. w ogóle jakoś smutno mi się zrobiło, że to koniec tej edycji. i czuję, że mam w sobie jakieś zaskakujące pokłady sympatii dla Pawła Jasionowskiego, on chyba jednak trochę niedoceniany był przez jury.

    OdpowiedzUsuń
  2. https://pl.123rf.com/photo_16496265_mini-ogr%C3%B3d-zen-japo%C5%84ski-dekoracji-wn%C4%99trz-w-studiu.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Są takie mini :) czasem w filmach widziałam je na biurkach w gabinetach i to grabienie naprawdę działa :) a w skali makro jeszcze bardziej :) zgrabię ten kawałek, wyrównuję i czuję jak mnie to uspokaja, porządkuje, odpręża.
    Z Jabłczyńską mam tak, że za nią nie przepadam, chociaż i tak poczułam do niej więcej sympatii niż wcześniej, ale jeszcze bardziej przekonałam się do Sławomira. Tak, den duet Świderski&Jasionowski był świetny, a pocałunek w usta wieńczący dzieło bezbłędny :))) I też czułam, że Pawła Jasionowskiego nie docenili. Prawie każdy jego występ był kreacją, a powiedział, że nie uczył się śpiewu.

    OdpowiedzUsuń