niedziela, 7 maja 2017

125.2017

05/05 - wreszcie słonecznie i ciepło. Po pracy wpadłam do br1 dokończyć
            rozliczenia. Po powrocie do domu posadziłam w nowym, frontowym
            ogródku cebulki szczawika. I już wiem, dlaczego pomimo chłodu
            widzę wiosnę. Kolejne rośliny wychodzą z ziemi. Przekwitły już fiołki, krokusy,
            hiacynty i forsycje, zastąpiły je wielobarwne tulipany, przebijają się hosty,
            niesamowity wysyp konwalii, w tym już pierwsze kwiaty, jakby niespostrzeżenie
            pokazały się szafirki, pierwiosnki: niskie fioletowe, wysokie żółte, pomarańczowe
            i bordowe, niebieskie plamy ułudki, niezapominajek wodnych, o kwiatach
            podobnych do ogrodowych, za to zupełnie innych liściach... i mogłabym
            tak wymieniać długo, bo jeszcze piwonie, hortensja, pąki na milinie, azalie,
            liście floksów, irysów... to wszystko jest jawną i bezdyskusyjną manifestacją
            wiosny !
            Wygląda na to, że dochowałam się smardza !


            Wieczorem odebrałam z paczkomatu audiobooki. Obejrzałam TzG i padłam :)

2 komentarze:

  1. wiem, jak wygląda szczawik! kiedyś dostałam cebulki ale - wiadomo - nie przetrwały:/
    u mnie kwitną poziomki. rano hałasują ptaki. drzewa już bardzo zielone a trawa na łące tak wysoka, że aż nie wierzę. ale co z tego, skoro nadal chodzę w zimowych butach!?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pocieszenie dodam, że szczawiki trzeba wykopywać na zimę bo marzną, więc nie miały szans przetrwać. U mnie też nigdy nie przetrzymały zimy. A z drugiej strony komu chce się bawić z takimi małymi cebulkami. O ich wrażliwości na niskie temperatury uświadomiła mnie Ir, sama też nie wiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń