niedziela, 7 maja 2017

124/365

Fakt, że ten tydzień to zaledwie dwa dni pracy odbieram  jako niewiarygodną ulgę. Rano mam problem z dobudzeniem się, ze zwleczeniem z łóżka. Z ulgą wyprawiam G. do szkoły i zmykam jeszcze chwilę poleżeć. A później dzień mija jakoś łatwo i szybko. Na deser zjadamy imieninowe rożki. A mama dzwoni i pyta, czy będę w domu, bo stęskniła się za nami:)

2 komentarze:

  1. O jak lekko :) a to zdanie z mamą na końcu bardzo mnie rozczulił :) Oby więcej takich dni !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy mama pracuje a G. chodzi do świetlicy to właściwie widujemy się tylko przelotnie we wtorki i czasem w weekendy. to faktycznie zaczynamy tęsknić:)

      Usuń