niedziela, 7 maja 2017

124.2017

04/05 - z radością przyjęłam wiadomość, że 9 maja nie będzie prądu w pracy,
           po czym zreflektowałam się, że może i fajnie, że wezmę urlop, ale
           dramatycznie skraca mi się czas na rozliczenie delegacji.
           Zostałam 2 godz dłużej  i nadal wielką frajdę sprawia mi nowy skaner,
           który znacząco usprawnia mi pracę.
         
           Syn nr2 zdawał maturę z polskiego, a ja niby nie denerwuje się,
           ale jednak podskórnie czuję niepokój. Podjechałam po pracy do rodziców,
           gdzie czekał na mnie Ig. Z jednej strony rozpiera mnie duma, gdy widzę
           jaki jest przystojny w garniturze :) a z drugiej przenika smutek z powodu
           upływu czasu.

2 komentarze:

  1. Nie wiem, czy czas jakoś to zatarł, ale mam wrażenie, że swoją maturą (pisemną) wcale się nie denerwowałam. Wydaje mi się, że jakikolwiek egzamin teraz odebrałabym jako emocjonalną katastrofę i koniec świata:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogło tak być :) Syn nr1 też nie sprawiał wrażenie przejętego, zresztą syn nr2 jak na niego dość lightowo podchodzi do tematu. Ja bardzo się denerwowałam, szczególnie, że za wiele się nie uczyłam :/ to jakieś szczęście, że w ogóle zdałam, w szczególności z matematyki :)

    OdpowiedzUsuń