wtorek, 27 czerwca 2017

177/365

Odstawiliśmy G. na półkolonie, minę miał nieszczególną kiedy okazało się, że jest jednym z pierwszych dzieci. Trochę się gryzłam, czy mu się podoba, czy odnalazł się w towarzystwie. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. To jednak nie jest przedszkolak tęskniący za mamą i kiedy musi, to potrafi integrować się towarzysko. Wracaliśmy do domu słuchając podekscytowanego dziecka opowiadającego o dniu pełnym wrażeń. Że na warsztatach kulinarnych mielili ziarna na mąkę, a później robili i piekli pizzę, i że to takie proste i fajne. No chyba tak skoro w domu ochoczo zabrał się za obieranie marchewek i tarcie ich na surówkę. Zadzwonił też do babci z zaproszeniem na sobotnią pizzę, którą sam zrobi! Jaki kamień z serca - byłam pewna, że będzie tam smutny i zagubiony więc ogromna ulga, że podoba mu się i już mam rezerwować termin na następne wakacje;)

177.2017

26/06 - wstałam zmęczona. a to dopiero poniedziałek...
           Dostałam wiadomość, że córka B. urodziła - po ponad dobie akcji
           porodowej. Szczęśliwie wszystko w porządku. Ale poza tym, pomimo
           przepięknych butów - zadebiutowałam na chyba 12-cm wygodnej koturnie -
           zakupu farby do sufitu oraz ubranek niemowlęcych w ramach prezentu,
           to był trudny i ciężki dzień. W pracy dużo przytłaczających spraw,
           przez przeoczenie szefowej niespodziewanie musiałam jechać do br2,
           a w międzyczasie poszukiwałam tatę, który wyszedł na półgodzinny
           spacer... Znalazłam go po 4 godzinach, gdy maszerował dziarsko do domu
           w zupełnie przeciwnym kierunku...

poniedziałek, 26 czerwca 2017

176.2017

25/06 - postanowiłam, że pojedziemy do Ol. do syna nr1. Przyjechaliśmy
           na 16, bo tak dopiero mógł wyjść z pracy. Do tej pory czuję to ściśnięcie
           serca i radość, gdy zobaczyłam jak idzie na przeciwko nas...
           Pojechaliśmy na plażę nad jeziorem Ukiel i muszę przyznać, że to miejsce
           zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie. Teren jest zagospodarowany
           rewelacyjnie, wijąca się promenada odgradza plaże i pomosty od części
           sportowej, boisk, placów zabaw, wyglądających naprawdę fajnie kawiarenek
           i małej gastronomii. Później pojechaliśmy d GH, kupiłam (jak się okazało
           wymarzone i oglądane od tygodni) buty sportowe dla syna nr1 oraz zupełnie
           przez niego nie planowane spodnie :) Zjedliśmy w KFC, ale coś mi Vitalia
           odebrała pro-kurczakowy zapała :)
           Później przeszliśmy przez część Starówki, obeszliśmy Zamek Kapituły 
           Warmińskiej, vis a vis pracuje syn, a potem ... trzeba było wracać do domu.
           Cóż, przynajmniej w takie dni okazuje się, że jesteśmy kochającą się rodziną.
           A serce do tej pory mnie boli, gdy pomyślę, że mój syn, ten wyższy ode mnie
           o głowę chłop poparzył sobie gorącą patelnią palce...

175.2017

24/06 - rano pojechałam po D. ponieważ nie wiedziałam czego spodziewać się
           po powrocie do domu ze strony sąsiadów za moje konfidenctwo.
           Niepotrzebnie.
           Przez cały dzień D. robił oblistwowanie brodzika, przykręcił wentylator
           i zamocował drzwiczki rewizyjne. Zostało pomalować sufit i lifting łazienki
           będzie można uznać za zakończony.
           Zrobiłam pizzę wg przepisu eM. bo syn nr2 spał do 14-tej. Nic z tego !
           Ciasto drożdżowe to nie moja bajka, co potwierdziło się po raz kolejny !!!
           Najpierw było zbyt rzadkie, dodałam drugie tyle mąki, w końcu coś tam
           wyszło, trzymałam to coś w piekarniku o 2 minuty za długo i spód był
           w połowie spalony ! Poddaję się !!! :)
           Wieczorem poszliśmy biegać nowy cykl 1/7x4. Było dość późno (21), chłodno
           i to, co wydawało mi się nieosiągalne i przerażające całkiem spokojnie
           przeczłapałam. Największe zaskoczenie poczułam, gdy położyłam się spać.
           Miałam wrażenie, że moje nogi są lżejsze o jakieś 20 kg !!!


174.2017

23/06 - naprawdę to poczułam, że jest piątek i jak bardzo, ale to bardzo
           cieszę się z tego powodu ! Wyszłam z pracy wcześniej, żeby dowiedzieć
           się jak działa ePue. No dupy nie urywa, bo najważniejszy dla mnie wykaz
           zaświadczeń lekarskich (dawniej L-4) w pełni nie działa.
         
           Byłam z mamą w Obi, później pojechałyśmy po kwiaty. Kupiłam piękną, bladoróżową
           fuksję, różowy rozwar, begonię, dwie miniaturowe petunie, białą pelargonię
           i lobelię. Wobec kwiatów całkowicie puszczają mi hamulce... Powyrywałam
           bratki, żeby w gazonie posadzić nowe rośliny... i płakać mi się chciało, bo część
           miała pąki, wręcz bolało mnie to rwanie.
         
           Wieczorem sytuacja zmusiła mnie do nocowania poza domem, wylądowałam u B.,
           gdzie w wyniku porządkowania jej stanu posiadania (obuwniczego) zostałam
           obdarowana m.in.takimi i takimi cudami :D
         

176/365

Kolejna zmiana pogody, kolejny ból głowy, który usiłowałam wygnać snem. Przespałam pół dnia a głowa nie przestawała boleć. O 17 poddałam się i L. pojechał kupić Solpadeinę. Wypiłam, zasnęłam i obudziłam się już bez bólu. Skończyłam słuchać "Projekt Rosie" i wzięłam się za prasowanie. To jednak nie była moja ulubiona niedziela.
Za to trzy rożki zjedzone w ramach deseru...:)

175/365

Wstałam wcześnie a ponieważ jechałam na badanie lipidogramu i poziomu cukru - nie mogłam zjeść śniadania. Czy muszę dodawać, że jak na złość byłam okrutnie głodna?:)
Badanie wyszło rewelacyjnie, wszystko w normie, cukier niski. Tylko pani laborantka zwróciła uwagę, że mam bardzo delikatne żyły i warto je wzmocnić. W drodze powrotnej z festynu podjechaliśmy jeszcze na lody do Kolorowej. I znów mieliśmy szczęście, bo nie było kolejki. Za to był mój ulubiony smak czyli mascarpone z czarną porzeczką, a jako drugi wzięłam sorbet malinowy z porto:)
W domu ugotowałam zupę jarzynową na młodej włoszczyźnie, z młodymi ziemniakami i kapustą. Bardzo już tęskniłam za tym lekkim smakiem młodych warzyw, niby nic a jak cieszy. A wieczorem poszłam z G. i Zaspą odprowadzić dziecko na nocleg u babci. 

174/365

Plan aby na zakończenie roku założyć sukienkę totalnie nie wypalił. Padało, wiało i zdecydowanie nie była to sukienkowa pogoda. Odprowadziłam G. na uroczystość a sama pognałam do ulubionej cukierenki i kupiłam dwie jeszcze ciepłe drożdżówki z serem, które pożarłam wręcz nieprzyzwoicie. Do popołudniowej kawy kupiłam małe pączki z serowym nadzieniem i babkę truflową z wiśniami.
Na zakończeniu w klasie okazało się, że dostałam dyplom! No to się zdziwiłam, bo mam wrażenie że w tym roku to wyjątkowo niewiele się udzielałam. Wróciłam do pracy, wróciłam  - niestety - z bólem głowy, który mimo przyjęcia tabletki trzymał mnie do późnego popołudnia. 
Wieczorem obejrzałam dwa odcinki "07 zgłoś się", serialu do którego mam wyjątkową słabość. Ale on faktycznie aktorsko, reżyserko i scenariuszowo trzyma poziom.

piątek, 23 czerwca 2017

173/365

Rano w trójce piękna piosenka, możliwe że nigdy wcześniej jej nie słyszałam?


A później... Świecie, ech świecie... takiego afrontu to się nie spodziewałam. Ale przyjęłam do wiadomości, bez dramatu, bez łez chociaż z poczuciem, że znów robię za Hioba.
Na pocieszenie w trójce kolejna piękna piosenka, którą tak dobrze było sobie przypomnieć.


Po pracy jadę z G. na ostatni w tym roku szkolnym, wydłużony trening. Od trenera słyszę, że G. zrobił wielki postęp i ma zadatki na bramkarza, bardzo się odnajduje i przykłada grając na tej pozycji. Ech, no to będziemy brnąć w tę piłkę;)

173.2017

22/06 - dzień wybitnie zakupowy. Zamówiłam Apricot oraz cztery kolorowe shirty
            yyyy :) Widocznie mam wielkie zapotrzebowanie na nasycone barwy.

            Wstępnie skończyłam w br2.
            Syn nr2 zrobił pizzę z przepisu eM. Zostawił mi mały kawałek. Wyszła
            świetna !!! Lekka, chrupiąca ale też miękka :)
  
            W ramach brawo ja pomimo ogromnego, by nie powiedzieć skrajnego
            zmęczenia przeczłapałam 1/6 x 4. Jeśli odzew od Wszechświata -
            uzewnętrzniony przez dziada na rowerze komentującego, że przy takiej
            nadwadze, to powinnam dać sobie spokój - miał być mobilizujący, to:
            Wszechświecie -  nie był !!!